Naleśniki, omlety i placuszki to główny element mojego menu, odkąd poszłam na studia. Zwykle nie mam jednak czasu na ich sfotografowanie, bo jestem tak głodna, że jedyne, na czym się skupiam to jak najszybsze przystąpienie do konsumpcji ;) Przeglądałam jednak aparat i znalazłam zdjęcia z czerwca, a w roboczych postach zapisany przepis - nie pozostaje mi więc nic innego, jak opublikowanie zaległego wpisu.
PS kolor racuszków dzięki Babcinemu jajku :)
Składniki (1 porcja)
- duże jajko
- 50 g mąki pszennej
- 10 g mąki kokosowej
- łyżka wiórków kokosowych
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli
- chlust mleka
- olej kokosowy do smażenia
- dowolne dodatki do podania; u mnie: twarożek, truskawki, wiórki kokosowe i syrop klonowy, potem jeszcze masło orzechowe+dżem truskawkowy ♥
Jajko roztrzepać. Suche składniki wymieszać, dodać do jajka, wlać mleko (do odpowiedniej konsystencji, ma być jak gęsta śmietana). Odstawić ciasto na 10 min. W razie potrzeby dodać trochę mleka lub mąki. Smażyć placuszki na rozgrzanym oleju kokosowym. Podać z ulubionymi dodatkami. Smacznego :)
zdecydowanie uwielbiam placuszki w takiej kokosowej wersji :) i sama przyznam, że w ciągu roku nauki zjadam je w dosyć sporej ilości, ale cóż poradzić kiedy są zdrowe, smaczne i sycące :)
OdpowiedzUsuńPlacuchy wyglądają idealnie! Palce lizać :)
OdpowiedzUsuńpyznie wygląda:)
OdpowiedzUsuńZ mąką kokosową? Muszą być przepyszne :)
OdpowiedzUsuńMąka kokosowa to ciekawa propozycja :>
OdpowiedzUsuń