Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wytrawne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wytrawne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 marca 2015

Śniadanie na sobotę #31



Wytrawne dania zdecydowanie nie lubią pozowania do zdjęć (dlatego blog jest 'przesłodzony' - mimo że od czasu do czasu sobie coś ugotuję to nie mam serca do ładnego, albo chociaż przeciętnego układania talerza do zdjęć i przygotowywania kompozycji - patrz zdjęcia w tym poście ;)). Natomiast te parówki musiałam tutaj dodać! Same 'hot-dogi' nie są niczym innowacyjnym, na uwagę jednak zdecydowanie zasługuje pyszny sos, z jakim je podaję. Polecam zaserwować danie z dużą ilością świeżych, soczystych pomidorów i ogórków małosolnych. Śniadanie-ideał.

sobota, 21 lutego 2015

Śniadanie na sobotę #28





Witam Was ciepło (dosłownie - śniadanie dzisiaj z piekarnika ;))! Bardzo szybko minął mi ten tydzień, dopiero przyjechałam do domu, a tu już trzeba się pakować i jutro wracać... Ale na szczęście plan jest łaskawy, raz w tygodniu zajęcia na 8 rano, a poza tym na 12. Poza tym już niedługo wiosna, słońce, rower, czego chcieć więcej :)

sobota, 24 stycznia 2015

Śniadanie na sobotę #24



Dzień dobry w sobotę! Piszę do Was z drogi, wykazuję się właśnie szczytem nieodpowiedzialności - nie zważając za bardzo na obowiązki uczelniane jadę do Kasi do Wrocławia na jej 21-sze urodziny :)))
Dzisiejsze śniadanie to moje banalne odkrycie ostatnich dwóch tygodni - odkąd zaczęłam się porządnie uczyć mój organizm ma bardzo proste zachcianki - lody, czekolada i zwykłe kanapki*. Niespecjalnie sobie odmawiam tych przyjemności, bo - co tu kryć - glukoza to najlepsze paliwo dla mózgu ;)

czwartek, 2 października 2014

Aromatyczny chleb z dynią i smażoną cebulą



W weekend robiłam jeszcze chlebek z dodatkiem dyni oraz innych aromatycznych składników. ;) Muszę przyznać, że był to strzał w 10. Tutaj dynia nie była dominująca (na szczęście), ale nadała wilgoci, cebula zaś sprawiła, że chleb cudownie pachnie. Smaku dopełniają podprażone migdały i pestki dyni w cieście. Mniam!

sobota, 2 sierpnia 2014

Śniadanie na sobotę #1


Od dziś ruszam ze śniadaniową akcją. Co prawda, trochę się spóźniłam, bo lipiec to przeszłość i dla uczniów połowa wakacji już minęła, ale że powróciłam do w miarę regularnego blogowania zaledwie niecałe 2 tygodnie temu - musicie mi wybaczyć to opóźnienie. W każdym razie od dzisiaj aż do mojego ponownego wyjazdu do Łodzi (czyli przez najbliższe 9 tygodni) raz w tygodniu (w sobotę) będzie się na blogu pojawiać śniadaniowa, letnia propozycja. Pomysły będą proste, lekkie, ze świeżych produktów. Mam nadzieję, że Wam się spodobają! Miłego weekendu!

środa, 6 listopada 2013

Zupa dyniowa



Dzisiejszy wpis dodaję dzięki mojej Mamie - bowiem to ona jest autorką tejże zupy (jak i zresztą wszystkich obiadków w domu, codziennie; to jest to, za czym tęsknię :-D). Mimo że kiedyś już podawałam na nią przepis - ponawiam tutaj, ale zdjęcia dodaję stare. Przepis na tzw. 'oko' - wiadomo, że zupę ciężej zepsuć niż ciasto, a poza tym nikt normalny nie odmierza każdego składnika co do grama. Grunt to pomysł, trochę własnej inwencji, smaku i pyszny, wegetariański obiad gotowy :-)
PS Nie zabijcie mnie za profanację własnego bloga i kolejny wytrawny przepis :-D



wtorek, 17 września 2013

Sałatka z grillowaną cukinią, miętą i fetą






Mam ostatnio fazę na sałatki. Letnie czy też już nie, orzeźwiające albo sycące, z mnóstwem świeżo mielonego pieprzu (pal licho przeklęty młynek, za który wybuliłyśmy 80 zł., a z którego po 10 minutach kręcenia jest pół łyżeczki pieprzu), aromatycznymi przyprawami, świeżymi ziołami albo z kaszą, ryżem, makaronem. Whatever. Tym razem moja ulubiona - zwykle z rukolą (<3333),  choć czasem zamiast niej używam mieszanki sałat, z grillowaną cukinią, miętą, fetą i miodowym dressingiem. Nawet sobie nie wyobrażacie, jakie to jest dobre! Szczególnie z lampką białego, wytrawnego wina i mocno spieczonym chlebem. Mniam...

czwartek, 8 sierpnia 2013

Sałatka z kaszy gryczanej







Kasza na obiad. Ja: Gryczana! Brat: Jęczmienna! Dlatego mama zawsze gotuje i jedną, i drugą. A potem zostają ;-) A że ja nie lubię marnować jedzenia to z reszty gryczanej zrobiłam sałatkę. Trochę podeszłam do niej sceptycznie, nie wspominając o mamie *, której dałam jedną porcję. Niemniej - ku naszemu zdziwieniu - takie połączenie jest naprawdę bardzo smaczne. Jeśli się nie boicie - spróbujcie. Z mojej strony pozostaje tylko polecić ;-)
* generalnie mamy bardzo podobne smaki i praktycznie zawsze, będąc np. w restauracji bierzemy to samo - bez umawiania się. Smakują nam podobne rzeczy i nie mamy nic przeciwko kulinarnym eksperymentom. No ale tym razem naprawdę się bałam zapytać, czy smakuje. Smakowało, rodzicielka była szczerze zdziwiona, że aż tak dobrze ;-)
 

Składniki (2 porcje)
  • 1/2-2/3 woreczka ugotowanej kaszy gryczanej
  • kilka suszonych pomidorów w oliwie
  • 2 niewielki czerwone pomidory
  • kilka gałązek szczypiorku *
  • kilka gałązek pietruszki *
  • 2 łyżki pestek dyni
  • 2 dość grube plastry twarogu półtłustego


Dressing
  • 2 łyżeczki oliwy, w której moczyły się suszone pomidory **
  • łyżeczka miodu
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • sól morska i dużo świeżo mielonego pieprzu
Szczypiorek i pietruszkę umyć i posiekać. Suszone pomidory pokroić na kawałki, a surowe - na 12 części. Pestki dyni podprażyć na suchej patelni. Wszystkie składniki dressingu wymieszać w misce. Dodać kaszę, posiekany szczypiorek, pietruszkę, pestki dyni, suszone pomidory i dokładnie wymieszać. Dodać pokrojone surowe pomidory, delikatnie wymieszać. Przełożyć do miseczek, posypać pokruszonym twarogiem i podawać.

* ilość wedle upodobania, u mnie dość dużo
** miałam domowe pomidory, zalewane właśnie oliwą z oliwek, nie olejem






źródło: inspiracja klik

niedziela, 1 lipca 2012

Czosnkowe ślimaczki drożdżowe




Witam Was ciepło w lipcu!
Moje kolejne wakacyjne postanowienie to skonstruowanie domowej, dwumiesięcznej piekarni. Poważnie, właśnie zaopatruję się w różnego typu mąki i będę piec chleby, bułki i inne pieczywo w ilościach hurtowych (no dobrze, kiedy odejmie się czas moich wyjazdów z wakacji nie zostanie praktycznie nic ;-)). Dlatego właśnie chcę jak najlepiej wykorzystać czas, nie marnując go na zbędne czynności.
Myślę, że do poniższego przepisu długo zachęcać nie trzeba. Czosnek, trochę cebulki i masło zawinięte w lekko razowe, delikatne ciasto to po prostu poezja. Nieziemski zapach i smak, w sam raz na śniadanie czy - jeszcze lepiej - do wieczornego grilla u znajomych.
Pomysł zaczerpnięty stąd. Jak się okazuje - czasem coś, co jest efektem nieudanych prób bardzo przypada innym do gustu! ;-)


Składniki
  • 225 ml mleka, letniego
  • 15 g świeżych drożdży (lub 7 g suchych)
  • 2 łyżeczki drobnego cukru
  • 2 płaskie łyżeczki soli
  • 450 g mąki pszennej (150 g zastąpiłam mąką razową)
  • 30 g masła
  • 1 jajko, roztrzepane
Do posmarowania:
  • 55 g masła, miękkiego
  • kilka ząbków czosnku (u mnie 6-7)
  • 2 łyżki drobno posiekanego szczypiorku (dodałam znacznie więcej)
Czosnek przecisnąć przez praskę, wymieszać ze szczypiorkiem, dodać masło i wymieszać dokładnie.
Świeże drożdże wymieszać z cukrem i 2 łyżkami mleka, oprószyć minimalnie mąką (suche wystarczy wymieszać z mąką). W naczyniu wymieszać mąkę z solą, dodać pokrojone, miękkie masło. Pośrodku zrobić dołek, wlać rozczyn drożdżowy, jajko, pozostałe mleko. Wymieszać, wyrobić. Ciasto powinno być gładkie, miękkie. W razie potrzeby dodać 1-2 łyżki mleka. Wyrabiać przez 10 minut. Ciasto umieścić w misce, przykryć ręczniczkiem, pozostawić w cieple do podwojenia objętości.
Po tym czasie ciasto wyjąć, krótko wyrobić. Rozwałkować na wymiary 30 x 80 cm. Ciasto posmarować masełkiem z czosnkiem i szczypiorkiem. Następnie ciasto zwinąć w rulon jak roladę i pociąć na 2-3cm krążki. Krążki rozłożyć równomiernie na blaszce, przykryć ją ręczniczkiem i pozostawić w ciepłym miejscu do napuszenia (20-30 minut). Piec w temperaturze 190 st. C przez 15-20 minut. Podawać ciepłe.
 


czwartek, 28 czerwca 2012

Serowe krakersy na ostatnie mecze ;-)



Jakie jest podstawowe wyposażenie kibica? Nawet komuś, kto nie ma do czynienia z takimi sprawami nietrudno zgadnąć ;-) Wszelkie niezdrowe, słone i tłuste przekąski to norma. Dlaczego więc chociaż częściowo nie zamienić ich na coś domowego? Co powiecie na serowe, słone krakersy? Przyjemnie chrupią, nie można się o nich oderwać - zarówno tych ciepłych, jak i wystudzonych. A piecze się je dosłownie chwilę - spokojnie zdążycie w przerwie między połowami! :-)
Przepis Nigelli.


Składniki (2 blachy krakersów)
  • 175 g sera Cashel Blue, pokruszonego (może być inny tego typu ser)
  • 100 g miękkiego niesolonego masła
  • 1 bardzo duże żółtko
  • 125 g mąki pszennej
  • 50 g mąki kukurydzianej
  • szczypta soli (zależnie od smaku sera)
  • 1 rozkłócone jajko do posmarowania (opcjonalnie)
Rozgrzać piekarnik do 200 st. C. Zmieszać ser z masłem i żółtkiem, a następnie zagnieść z mąką pszenną i kukurydzianą oraz ewentualnie solą. Uformować ciasto w gruby dysk, owinąć plastikową folią i włożyć na 30 min. do lodówki. Na oprószony mąką blat wyłożyć ciasto, rozwałkować na grubość 5 mm i wyciąć krakersy (foremką lub nożem). Przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, posmarować jajkiem (opcjonalnie). Piec 10-15 min. (w zależności od wielkości ciastek). Studzić na kratce.


niedziela, 6 maja 2012

Szpinaczki francuskie

 

 

Majówka się kończy, ale w moim przypadku przyszły tydzień jest jeszcze w miarę spokojny - matury ruszyły, czyli reszta szkoły ma szczęście w postaci kilku dodatkowych wolnych dni. Mam nadzieję, że pogoda dopisze, bo zaplanowałam sobie, że spędzę ten czas bardzo aktywnie - zarówno jeśli chodzi o sport, jak i poczynania kuchenne. Tymczasem przedstawiam Wam kolację, którą robiłam dla siebie i mojej Mamy. Ostatnio zakochałyśmy się w szpinaku i pakujemy go w co tylko się da. Były więc pierogi, będą naleśniki, a poniżej wersja superszybka, czyli paczuszki szpinakowe.


Składniki
  • arkusz ciasta francuskiego o masie 275 g
  • 250 g mrożonego szpinaku
  • 140 g fety
  • 2 małe ząbki czosnku
  • 1/2 dużej cebuli
  • pieprz, gałka muszkatołowa
  • 2 łyżki masła
  • mleko/roztrzepane jajko do posmarowania
  • sezam do posypania
Szpinak rozmrozić, odcisnąć wodę. Masło rozpuścić na dużej patelni, zeszklić pokrojoną w kostkę cebulę, dodać przeciśnięty czosnek. Dodać szpinak, podsmażyć. Fetę rozgnieść widelcem, dodać do przestudzonego szpinaku, wymieszać, doprawić do smaku. Ciasto francuskie pokroić na prostokąty dowolnej wielkości, nakładać farsz, sklejać jak pierogi i zrobić ozdobny wzorek widelcem. Poniżej paint'owa instrukcja obrazkowa :-) Piec na złoty kolor (ok. 15 min.) w temp. 190 st. C.








środa, 7 marca 2012

Moja ulubiona, na kanapki

 

Jestem zdania, że ktoś, kto wymyślił pasty do pieczywa był geniuszem. Uwielbiam je. Wszystkie rodzaje, wszystkie połączenia - pod warunkiem, że są dobrze doprawione. I choć nie wyglądają może zbyt uroczo - w smaku są pyszne. Dziś jedna z najbardziej znanych, jajeczno-twarogowa.  Zmodyfikowany nieco przepis z książki "Pasty, kremy i dipy".


Składniki
  • mała cebula
  • pęczek szczypiorku
  • 4 jajka
  • 4 czubate łyżki twarogu półtłustego
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego lub kwaśnej śmietany
  • łyżeczka kaparów
  • sól, pieprz, ostra papryka w proszku i curry
Jajka ugotować na twardo, ostudzić i obrać. Cebulę i szczypiorek drobno posiekać. Wszystkie żółtka i jedno białko zmiksować z przyprawami, twarogiem i jogurtem na gładką pastę. Dodać kapary, cebulę i szczypiorek, wymieszać. Resztę białek pokroić w kostkę, delikatnie wmieszać do masy. Ewentualnie doprawić. Odstawić na min. 2 godziny w chłodne miejsce, żeby smaki się przegryzły.


poniedziałek, 27 lutego 2012

Pierogi z fetą i szpinakiem


Jak na razie reanimacja mojego laptopa nie idzie zbyt dobrze. Ale to nic. Jestem w euforycznym wręcz nastroju, mam rekolekcje, sama budzę się o 5 rano i jestem wyspana, podejmuję aktywność fizyczną (bardziej dla Taty niż dla siebie, żeby go motywować), obmyślam sobie rozmaite dania, w środę jadę na zakupy, a i pokazać Wam mam co, bo znalazłam zapisane w kopiach roboczych pierogi. Z moim ulubionym szpinakiem. I doszłam do wniosku, że będę zamieszczać też trochę wytrawnych dań, nie lubię monotonii, nie będzie już tylko słodkości. :)
Przepis nie-wiadomo-skąd, chyba z gazety, ale nie mam pojęcia, z jakiej.


Składniki (40 sztuk)
Farsz
  • 500 g mrożonego szpinaku
  • 270 g fety
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 duża cebula
  • pieprz, gałka muszkatołowa
  • masło, ok. 3-4 łyżek
Szpinak rozmrozić, odcisnąć wodę. Masło rozpuścić na dużej patelni, zeszklić pokrojoną w kostkę cebulę, dodać przeciśnięty czosnek. Dodać szpinak, podsmażyć. Fetę rozgnieść widelcem, dodać do szpinaku, wymieszać, doprawić.

Ciasto
  • 500 g mąki
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1 jajko
  • 200-250 ml ciepłej wody
  • trochę masła lub oleju
Mąkę wysypać na stolnicę, zrobić wgłębienie, wbić jajko, dodać sól, trochę wody, tłuszcz i zamieszać. Zagniatać ciasto, dodając wodę, aż będzie gładkie i elastyczne. Przykryć ściereczką, żeby nie obsychało. Wałkować na cienki placek, wykrawać szklanką kółeczka i nakładać farsz. Sklejać, gotować we wrzącej, osolonej wodzie, aż wypłyną.
Pyszne odsmażane na maśle i posypane dużą ilością pieprzu - jak na zdjęciach.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...