środa, 10 sierpnia 2011

Limo-natka miętowa


Przyznaję, że nazwa jest bardzo intrygująca. Znalazłam w książce Małgorzaty Musierowicz przepis na ten napój i od razu mnie zainteresował. Trochę musiałam go zmodyfikować, poza tym, chciałam podać na bloga dokładne ilości poszczególnych składników. Co do smaku... Rodzicom smakował, mnie też ;)
PS Wyjeżdżam zaraz w góry. Mam nadzieję, że będę miała możliwość pieczenia i że notki będą się pojawiały regularnie przez ten tydzień mojej nieobecności w domu.


Składniki (na trochę ponad litr napoju)
  • 7 łyżek brązowego cukru
  • sok z 3 cytryn
  • 10 g listków mięty
  • 750 ml przegotowanej, wystudzonej wody
  • 250 ml wrzątku
Z cukru i wrzącej wody zrobić syrop. Odstawić. Miętę umyć, dodać do ciepłego, ale nie gorącego syropu.  Odstawić. Wystudzony napar wymieszać z sokiem z cytryn i resztą wody, odstawić na 30 min. Przelać do szklanek. Podawać z kostkami lodu.

* na zdjęciach napar ze zmiksowaną w blenderze miętą - kolor oryginalny, ale bez przecedzenia się nie obejdzie; zdecydowanie bardziej smakuje mi bez blendowania ;)

wtorek, 9 sierpnia 2011

Tarta z jeżynami i nutą cytryny


Moja druga w życiu tarta. Dopiero. Jakoś zawsze mi z nimi było nie po drodze. Tłumaczyłam sobie to brakiem odpowiedniej foremki, do czasu, gdy znalazłam w otchłaniach półki z brytfannami blaszkę do tart, o której zupełnie zapomniałam. Oryginalny przepis pochodzi z gazetki 'Owocowe przeboje', dużo pozmieniałam, przedstawiam więc moją wersję.


Składniki
  • 30 dag mąki
  • 15 dag masła
  • jajko
  • 2 łyżki śmietany
  • 75 g drobnego cukru
Mąkę wymieszać z cukrem, dodać masło, wbić jajko, zagnieść ciasto. Dodać śmietanę jeśli jest zbyt suche. Zagnieść ponownie. Ciasto rozwałkować, wyłożyć nim formę do tarty o śr. Podpiekać przez 15-20 min. w piekarniku nagrzanym do 200 st. C


Krem
  • 25 dag jeżyn
  • 130 g cukru
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • kilka kropli olejku cytrynowego
  • 3 żółtka
  • 500 ml mleka
    Żółtka utrzeć z połową cukru, dodać mąkę, zmiksować. Mleko zagotować z resztą cukru. Na gotujące się mleko wlać masę żółtkową, gotować jak budyń, aż zaczną pojawiać się pęcherze powietrza. Mieszać, aby się nie przypaliło. Na koniec dodać olejek, wymieszać. Chwilę przestudzić. Wylać na podpieczony spód, ułożyć jeżyny. Piec przez kolejne 20 min. (patrzeć na brzegi tarty, czy za bardzo się nie przypalają).

    poniedziałek, 8 sierpnia 2011

    Bezy miętowe



    Wybaczcie tytuł, ale nie mogłam się oprzeć. Jak wiecie - mam 2 koty. Jeden z nich (ten na zdjęciu) to moja Glafira. Uwielbia miętę! Ja często piję krople miętowe (rzecz jasna rozcieńczone), bo bardzo mi smakują ;). Gdy zostawię szklankę na ławie - przybiega kot i próbuje wepchnąć głowę do tej szklanki... To jest tak komiczny widok, że na samo wspomnienie się uśmiecham. Więc sesji, której bohaterkami były miętowe bezy, oczywiście towarzyszyła moja kicia.
    Odnośnie bez. Barwnik mi wyparował (?) podczas pieczenia, ciasteczka nie utrzymały swojego kształtu (niestety), ale w smaku są świetne! Koniecznie z polewą czekoladową. Źródło przepisu.


    Składniki *  
    • 4 białka
    • szczypta soli
    • 250 g cukru pudru + 1 łyżka
    • 2 łyżeczki kropli miętowych (do kupienia w aptece) lub ekstraktu miętowego
    • kilka kropel zielonego barwnika spożywczego
    • opcjonalnie: polewa czekoladowa
    Białka ubić na sztywno mikserem na wysokich obrotach dodając szczyptę soli. Muszą być naprawdę sztywne (najlepiej zrobić test odwracając pojemnik z nimi do góry dnem ). Następnie dodawać partiami cukier (to bardzo ważne), po jednej łyżce, cały czas ubijając. Na koniec powoli dodawać ekstrakt miętowy i barwnik spożywczy (gdyby to rozrzedziło masę zbyt mocno, dodać jeszcze łyżkę cukru, ubijając).
    Nałożyć do rękawa z ozdobną końcówką i wyciskać na blachę. Zostawiać między nimi nieduże odstępy - trochę jednak urosną.
    Piec w temperaturze 100ºC przez 2 h 10 minut. Gdy ostygną - polać polewą czekoladową.

    * z 1,5 porcji wyszło mi około 30 bez.



    niedziela, 7 sierpnia 2011

    Krojone ciasteczka 'Floryda', lekko bożonarodzeniowe ;)


    Wspominałam ostatnio, że chodzą za mną migdały. Znalazłam już daaaawno przepis na Florydki, ale kolejka przepisów do wypróbowania znów jest zapełniona po brzegi... Jakoś tak się przeciągnęło, a potem o tych ciasteczkach zapomniałam. Aż do wczoraj - tradycyjnie przepis wpadł mi w ręce zupełnym przypadkiem. Nie wymaga w zasadzie żadnej pracy, więc wieczorem Florydkami pachniał cały dom. I mówcie, co chcecie, ale dla mnie migdały i pomarańcze to elementy świąt, nawet w środku lata... Przepis z gazetki 'Ciasta domowe', podaję za moimi zmianami.
    PS Miałam pewne obawy, czy nadzienie posmakuje (raczej wszyscy domownicy mają awersję do marcepanu i mas migdałowych). Jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie się martwiłam. Rozeszły się w tempie ekspresowym.


    Składniki
    • 125 g masła
    • 50 g cukru demerara
    • kilka kropli olejku migdałowego
    • 250 g mąki
    • szczypta soli
    • łyżeczka proszku do pieczenia
    • 3-4 łyżeczki śmietany
    Masło posiekać z mąką. Dodać sól, cukier, olejek, proszek, 2 łyżeczki śmietany. Zagnieść ciasto. Jeżeli będzie suche - dodać resztę śmietany. Ciasto podzielić na 2 części, obie rozwałkować na prostokąty (o wymiarach 27x18 cm). Na jednym rozsmarować nadzienie, zostawiając jednak ok. 1 cm wolnego miejsca przy brzegu. Przykryć drugim prostokątem, docisnąć brzegi. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 st. C przez ok. 35 minut.


    Na nadzienie
    • 130 g migdałów
    • sok z 1-2 pomarańczy
    • 80 g cukru
    Migdały zmielić, przełożyć do miski. Wymieszać z cukrem, dodać sok (stopniowo), mieszając. Nadzienie powinno mieć taką konsystencję, aby bez problemu dało się je rozsmarować.


    Na lukier
    • 150 g cukru pudru
    • kilka kropli olejku pomarańczowego
    • 3 łyżki gorącej wody
    Wszystkie składniki wymieszać. Polukrować ciepłe ciasto, pokroić na 18 kawałków.



    sobota, 6 sierpnia 2011

    Domowy cukier waniliowy


    Ten cukier przyda się zawsze i wszędzie. Prawie w każdym przepisie jest wykorzystany, a że ja nigdy nie pamiętam proporcji, zamieszczam recepturę tutaj, aby była pod ręką.
    Przy okazji, utworzyłam Księgę Gości. Zapraszam do wpisywania się!


    Składniki
    • 3 szklanki cukru (najlepszy drobny, do wypieków)
    • 2 laski wanilii
    Laski wanilii przeciąć wzdłuż. Wyjąć nasionka i wymieszać z cukrem. Pustą laskę wanilii pokroić na większe kawałki. Dodać do cukru. Przesypać do szczelnego pojemnika (świetnie sprawdza się ozdobny słoik - taki pakunek to ciekawy pomysł na drobny upominek). Zamknąć i potrząsnąć. Cukier jest gotowy do użytku po min. tygodniu. Im dłużej się aromatyzuje, tym lepiej.

    LinkWithin

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...