Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dżem/marmolada/konfitura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dżem/marmolada/konfitura. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 listopada 2016

Muffinki jak piernik (z powidłami i czekoladą)



Zamiast pieczenia jednego dużego piernika, można zaopatrzyć nasz świąteczny stół w słodkie miniaturki. Znikają szybciutko, bo każdy, kto przechodzi obok patery sięga po muffinkę, smakiem nie odbiegającą od tradycyjnego, świątecznego piernika z dużą ilością powideł (i jako nadzienie, i w cieście - co nadaje wilgotności i aromatu), oblanego czekoladą i posypanego migdałami.

sobota, 4 kwietnia 2015

Śniadanie na sobotę #33



Dziś mało świąteczne śniadanie i na pewno nie wiosenne ;) Kiedy byłam mała, Tata często przygotowywał mi jabłuszka z mikrofali lub piekarnika, z wypływającym dżemem, orzechami... W końcu zaczęłam sama robić sobie takie delicje, choć często wypada mi z głowy ten prosty pomysł. Dziś trochę dopracowałam przepis i urozmaiciłam ten pyszny deser. Polecam w takiej wersji! (tylko pamiętajcie wyjąć je z piekarnika po upieczeniu, a nie zostawiać w zamkniętym, jak ja, bo zamiast pięknej białej bezy będziecie mieć brązową, już nie tak przyjemną dla oka, ale też smaczną  ;))

środa, 18 lutego 2015

Sernik w 4 smakach



Czasem mam serdecznie dosyć samej siebie za miliony pomysłów na wypieki, desery, naleśniki, racuchy, kremy etc. I czasami też się zastanawiam, jak można jeść prawie same słodycze, śniadania, obiady i kolacje na słodko (aczkolwiek moi znajomi już się nie dziwią, że nagle o godzinie 3 nad ranem mam ochotę na lody/bułkę słodką/pączka/kanapkę z Nutellą...). Dzisiaj nie mogłam wybrać smaku sernika, więc zamiast robić jeden duży - zrobiłam 4 mniejsze, każdy inny (a pamiętacie 12 smaków babeczek? klik). Dobry patent, szczególnie dla kogoś, kto nie umie podejmować decyzji (a jak podejmuje - to w 90% złą, jak ja).

wtorek, 12 sierpnia 2014

Biszkopt z kremem twarożkowym




Duże u nas ostatnio zapotrzebowanie na ciasta :-) Tym razem jednak - o dziwo - z kremem, a nie z owocami :) Była stosowna okazja, miałam robić tort, ale stwierdziłam, że postawię na coś prostego. Zjedliśmy ze smakiem, bo ciasto dobrze nasączyłam i pozwoliłam mu przez noc poleżeć w lodówce (co również Wam zalecam), żeby smaki zdążyły się "przegryźć".

sobota, 24 maja 2014

Andruty mocno czekoladowe z malinową nutą



Domowe andruty świecą właśnie triumfy w moim domu. Najfajniejsze w nich jest to, że możemy dobrać nadzienie zgodnie z naszymi preferencjami i smakowym gustem, co nie zawsze jest możliwe w przypadku kupnych wafelków... A zresztą, poczytajmy chociażby skład... Przerażające jest to, co się w nich znajduje, pół laboratorium chemicznego w jednym, niewinnym batoniku. Do tych wafelków zaś można wszystko przygotować samemu, łącznie z nadzieniem - co uczyniłam i ja, przypominając sobie o tym kremie (klik). Jedyna uwaga: trzeba 'sklejać' wafelki dość szybko i użyć jeszcze ciepłego kremu, bowiem dość szybko on wiąże i potem wafelki będą się rozwarstwiać (tzn. nie będą przyklejone w całość, tylko poszczególne warstwy będą odpadać).


poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Kruche babeczki kakaowe z kremem krówkowym i orzechami



Jak już zauważyliście - mam dość rozwiniętą wyobraźnię i pomijając fakt wiecznej nieobecności duchem, bujania w obłokach i milionów marzeń oraz planów, widzę z tej umiarkowanej kreatywności same zalety. Mam dużo pomysłów, które skrzętnie zapisuję na karteczkach i dzięki kuchni mogę się wykazać (bo niestety Bozia nie dała mi talentu ani do rysowania, ani do malowania, ani do śpiewania i całe dotychczasowe życia zastanawiam się, dlaczego :<). Gdy robiłam te babeczki (klik) od razu pomyślałam o 'ciemnej' wersji. I zamarzyły mi się takie, jakie dzisiaj przedstawiam: z mocno kakaowym, niemalże niesłodzonym ciastem, z domowym dżemem wiśniowym, ze słodką masą na bazie kajmaku i posypane pokruszonymi włoskimi orzechami. Wszystko pasuje do siebie idealnie i harmonijnie się ze sobą łączy.


czwartek, 27 lutego 2014

Najlepsze pączki




Najlepsze pączki robi moja Mama. Zresztą, to chyba tak jest, że potrawy w wykonaniu Mamy, Babci są zawsze najlepsze, najsmaczniejsze, prawda? Otulają ciepłem i dają poczucie bezpieczeństwa, przywołują na myśl wspomnienia, beztroski czas... W każdym razie - wracając do pączków - w zimie smakują najlepiej. Obsypane cukrem pudrem, nadziane domową konfiturą z truskawek albo różaną. Odpowiednio słodkie, dobre nawet na 3 dzień odgrzane w mikrofalówce :-)


poniedziałek, 23 grudnia 2013

Świąteczne ciasto z nadzieniem bakaliowym



Co Wy na to, by bogactwo świątecznych dodatków otulić słodkim, puszystym i maślanym drożdżowym ciastem? To tak proste i zarazem nieoczywiste... Przecież ciasta drożdżowe (prócz oczywiście makowca) zupełnie do Świąt nie pasują. Ale dlaczego by nie spróbować? Bo uwierzcie, można się zakochać. Moje ciasto zniknęło w jedno popołudnie. Pycha! :-)


środa, 4 grudnia 2013

Piernik przekładany z czekoladą


Pieczenie pierników czas zacząć ;-) W tym roku niestety - z powodów oczywistych - trochę musiałam ograniczyć swoją wyobraźnię i plany na świąteczne wypieki są ubogie... Ciasteczek i pierniczków też pewnie będzie mniej niż rok temu, staram się wykorzystywać każdą chwilę najlepiej jak mogę i pochłaniać tyle wiedzy, ile mój umysł jest w stanie wchłonąć ;-)
Dlatego zamiast bawić się w wałkowanie, wycinanie, lukrowanie, dekorowanie  - stawiam na szybkie, duże wypieki, takie jak ten piernik. Część mąki pszennej zastąpiłam orkiszową razową (możliwe, że będzie trzeba dolać odrobinę płynu, bo mąką pełnoziarnista chłonie go więcej), której orzechowy posmak podkreśla charakter piernika. 



wtorek, 26 listopada 2013

Orzechowe paski


Sezon orzechowy = czas jesienno-zimowy. I w sumie - bardzo dobrze, na wszystko jest czas. Mimo że lubię lato (ba, uwielbiam! Upały też mi nie przeszkadzają...), to uważam, że nie docenialibyśmy tej pięknej pory roku, gdybyśmy 'trochę' nie pomarzli w zimie. W każdym razie, żeby mieć co zagryzać przy nauce (-.-') i stale dostarczać odpowiednią ilość glukozy do mózgu - proponuję zrobić takie ciasteczka. Słodkie, chrupiące i orzechowe - bo przecież orzechy tak pomagają w koncentracji i w przyswajaniu wiedzy, że ciasteczka odmówić nie można... ;-)
PS Przepraszam za beznadziejne zdjęcia, teraz niestety będzie ich więcej:-(


wtorek, 22 października 2013

Wafelki z masą orzechową, krówkową i czekoladą



Bardzo duże, bardzo sycące i na bardzo długo zaspakajające ochotę na coś słodkiego andruty. Zdecydowanie dla fanów orzechowo-czekoladowo-krówkowych smaków (och, no tak... Trochę zainspirowałam się domowym kremem Snickers, którego nieustannie jestem wielbicielką), wzbogaconych o kokos i dżem jagodowy, dla przełamania smaku. Czekolada koniecznie gorzka, optymalna będzie 70%. Nie polecam zastępować mleczną. Wafelki można spokojnie kroić dopiero po posmarowaniu wszystkimi kremami, w całości. Ja - do celów zdjęciowych - pokroiłam je wcześniej, ale jest z tym o wiele więcej zachodu i zabawy ;-)


poniedziałek, 8 lipca 2013

Tort z ganache z białej czekolady i truskawkami






To cudo chodziło mi po głowie odkąd zrobiłam ten tort (klik). I - prawdę mówiąc nie mogłam się doczekać czerwca/lipca '13 (uwierzcie, nie tylko z powodu świeżych truskawek...), aby mój pomysł wcielić w życie. Wykorzystałam popularne połączenie truskawek i kokosu - po raz kolejny w tym roku. I muszę przyznać, że po pierwsze uwielbiam robić torty, a po drugie popadnę sobie w samozachwyt, dobrze? Dawno nie jadłam tak dobrego ciasta z kremem (bo ogólnie za nimi nie przepadam, chyba że są mocno nasączone, pełne alkoholu i - przełamujących mdły smak - owoców). Polecam bardzo, mam nadzieję że trafi w Wasze kubki smakowe :-)


Składniki
gotowy biszkopt z 5-6 jajek, upieczony w tortownicy o śr. 20 cm


Krem
  • szklanka śmietany 36% *
  • 225 g białej czekolady
  • 1/4 szklanki golden syrupu 
Czekoladę posiekać. Śmietanę podgrzać z golden syrupem w garnuszku (nie gotować!) tylko do połączenia składników. Dodać czekoladę, odstawić i poczekać, aż się rozpuści. Wymieszać (można mikserem), ostudzić, schłodzić w lodówce. Zimną masę krótko ubić mikserem, aż będzie puszysta i sztywna.


Nasączenie
  • 1/3 szklanki malibu
  • 1/3 szklanki wody
  • 1/3 szklanki mleka
Wszystkie składniki wymieszać.


Dodatkowo
  • truskawki
  • konfitura truskawkowa (ok. 200 g)
Przygotowanie całości: Biszkopt przekroić na 3 części. Dolną ułożyć na paterze, nasączyć. Posmarować konfiturą, ułożyć kolejny krążek, nasączyć. Ułożyć truskawki, posmarować 4-5 łyżkami kremu. Położyć ostatni biszkoptowy krążek, delikatnie docisnąć i lekko nasączyć. Boki i wierzch udekorować resztą kremu. Na wierzchu ułożyć truskawki. Schłodzić w lodówce.


* nie polecam 30% śmietany pewnej firmy na Ł. Pięknie się warzy, zaraz po rozpoczęciu ubijania kremu <3 ...




piątek, 26 kwietnia 2013

Bogate ciasto z kremem



Oficjalnie rozpoczynam dzisiaj w-a-k-a-c-j-e. Zaraz wybywam z domu do szkoły, odbiorę 2 świadectwa (gimnazjalne - swoją drogą nie widzę sensu przetrzymywania go w lo przez 3 lata, ale to nic). Plany na dziś? Hm, zakupy z Mamą, bo Tata zabiera mojego młodszego brata na weekend w góry (należy mu się - w końcu przebrnął przez egzaminy), a jutro korepetycje, wyjazd do Łodzi, znów zakupy... W końcu majówka, prawda? Trzeba ją jakoś uczcić!
A poniższe ciasto to wypiek z poprzedniego weekendu. Kompletnie improwizowane, urodzinowo-imieninowe, dla Taty. Wysokie, nie jakieś przerażająco słodkie (zredukowałam ilość cukru), bardzo mocno nasączone i ze sporym dodatkiem alkoholu. Może się kiedyś skusicie. Spokojnego dnia :-)


Składniki  
polecam przyjąć następującą kolejność pracy: dzień I - kruche placki i ewentualnie biszkopt (ja biszkopt robiłam drugiego dnia), dzień II - budyń, nasączenie, masa budyniowa, masa owocowa (na końcu, bo od razu trzeba ją wyłożyć na ciasto, inaczej zetnie się w garnku ;D)

Kruche placki
  • 500 g mąki pszennej tortowej
  • 200 g masła dobrej jakości, nieco zmiękczonego
  • 100 g cukru pudru, przesianego przez sitko
  • szczypta soli
  • 4 jajka o temperaturze pokojowej
Na stolnicę wysypać mąkę, dodać cukier, sól. Zrobić dołek i włożyć do niego pokrojone masło. Zagarniając stopniowo mąkę do środka, zagniatać ciasto. Znów zrobić wgłębienie i wbić w nie jajka. Zagnieść ciasto. Uformować kulę, zawinąć w folię i schłodzić przez 1-2 godziny. Po tym czasie podzielić ciasto na pół, wyłożyć na stolnicę delikatnie oprószoną mąką i rozwałkować na wielkość formy (moja miała wymiary37x23 cm).

Biszkopt
Przepis, na którym bazowałam: klik - zmniejszyłam tylko ilość cukru do 150 g i piekłam w tej samej formie, co kruche placki.


Nasączenie
  • szklanka  (ok. 230-250 ml) dobrej kawy, najlepiej z ekspresu
  • 100 ml nalewki orzechowej
  • 50 ml żurawinówki
  • 3 łyżki cukru
W gorącej kawie rozpuścić cukier. Odstawić do wystudzenia i wymieszać z alkoholem.


Masa owocowa
  • 400 g dżemu wiśniowego
  • 800 g jagód (mogą być mrożone, nie trzeba rozmrażać)
  • płaska łyżka żelatyny
  • 1/3 szklanki wrzątku
Dżem przełożyć do garnka, podgrzać na wolnym ogniu, mieszając. Dodać jagody, wymieszać. Żelatynę rozpuścić w wodzie, dodać do owocowej i dokładnie wymieszać.


Masa budyniowa
  • 2 budynie waniliowe (każdy na pół litra mleka) bez cukru
  • 2 żółtka
  • 750 ml mleka
  • 250 g miękkiego masła
  • pół szklanki cukru pudru
500 ml mleka zagotować, w pozostałym rozpuścić budynie i zmiksowane żółtka. Wlać na gotujące się mleko, zagotować, mieszając. Wystudzić.
Miękkie masło utrzeć z cukrem, dodawać po łyżce budyń, ciągle miksując.


Dodatkowo
  • wiórki kokosowe

Wykończenie: W formie ułożyć jeden kruchy blat, wyłożyć na niego masę owocową, następnie przykryć biszkoptem, który nasączyć ponczem kawowym. 2/3 masy budyniowej wyłożyć na biszkopt, przykryć kolejnym kruchym plackiem, wyłożyć resztę masy i posypać wierzch wiórkami.
Przykryć i wstawić do lodówki. Najlepsze na 2, 3 dzień, gdy wszystkie warstwy zmiękną i 'przejdą' swoimi smakami. Przechowywać w lodówce.



źródło: ciasto kruche - M. Roux

niedziela, 6 stycznia 2013

Drożdżowe ślimaczki z dżemem



No dobrze, więc mamy Nowy Rok. A wraz z nim jedno postanowienie brzmiące 'nie postanawiać', nawał pracy, w cholerę jasną zajęć, budziki dzwoniące o nieprzyzwoitej porze (słodkie, sobotnie i niedzielne poranki rozpoczynające się koło 10 to już przeszłość od dawna), brak czasu na cokolwiek, serio. Nawet śniadania nie jest powoli, ciągle się gdzieś spieszę, spóźniam, ciągle coś czytam, piszę, rozwiązuję, naklejam, notuję, a w końcu zasypiam z głową na biurku. To tak w skrócie. I nie, żebym nie piekła. Chyba mam ze 20 wpisów do dodania, ale na domiar złego laptop znów odmówił posłuszeństwa (to moja styczniowo-lutowa zmora, wszelki sprzęt elektroniczny notorycznie mi wysiada w tym czasie). W każdym razie są rzeczy ważne i ważniejsze, od czasu do czasu coś wrzucę na bloga (pod warunkiem, że boskie ręce Pana Informatyka uleczą mojego przegrzewającego się staruszka), ale teraz chcę się głównie skupić na nauce, bo przysięgam, że siedzenia roku w domu bezczynnie nie zniosę, a na studiatypuzapchajdziura w życiu nie pójdę. Tyle z mojej strony (prócz przepisu na drożdżówki - najlepsze, co może być w zimie), kocham Was zawsze i miłego tygodnia życzę!


Składniki
Ciasto
  • 400 g mąki pszennej
  • 200 g mąki pszennej razowej
  • 100 g cukru
  • 1/2 łyżeczki solu
  • 21 g drożdży błyskawicznych albo 45 g świeżych
  • 100 g niesolonego masła
  • 400 ml mleka 
  • 2 jajka
  • słoiczek konfitury truskawkowej *
Oba rodzaje mąki wymieszać z cukrem, solą i drożdżami. Masło roztopić, dodać do roztrzepanych jajek i mleka. Powstałym płynem zalać suche składniki i wyrobić miękkie, sprężyste ciasto. Gotowe ciasto przełożyć do natłuszczonej miski, przykryć czystą ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 30 min. 1/3 ciasta rozwałkować na kształt blaszki (o wymiarach ok. 33x24 cm) - będzie to spód bułek. Resztę ciasta rozwałkować na oprószonej mąką stolnicy na prostokąt. Posmarować równomiernie nadzieniem, zwinąć w rulon i ułożyć na przygotowanym spodzie. Odstawić do napuszenia na 20 min. Piekarnik nagrzać do 230 st. C. Przed pieczeniem posmarować bułeczki rozkłóconym jajkiem. Piec 20-25 min.


* bardzo dobrze pasują też powidła śliwkowe




źródło: ciasto jak tutaj

piątek, 28 września 2012

Tort z ganache i malinami




Obmyśliłam go w zeszłe wakacje (razem z tymi babeczkami) i jak widać do tej pory pozostał jedynie moim niespełnionym marzeniem. Zdecydowanie był to błąd, którego nie mogę sobie wybaczyć. Już same maliny powodują u mnie ślinotok, a w połączeniu z gęstym, bardzo (!) czekoladowym kremem i kakaowym, miękkim biszkoptem... To raj, po prostu. Raj dla oczu i dla podniebienia. 
Tort jest prosty w przygotowaniu. Kremu nie wychodzi dużo, ale to dobrze - nie 'zamula' i ma bardzo intensywny smak (jak widać - ciągnie mnie teraz do czekolady). Jest też bardzo sztywny, natomiast da się go rozsmarować. No i nie spływa ;-) Polecam!


Składniki
Biszkopt
  • 6 jajek
  • 22 dag cukru
  • 5 łyżek wody
  • 8 dag mąki pszennej
  • 6 dag mąki ziemniaczanej
  • 3 łyżki kakao
Jajka rozdzielić. Białka ubić na sztywną pianę z połową cukru, żółtka utrzeć z drugą połową i wodą na kogel-mogel. Mąki przesiać z kakao. Żółtka dodać do białek i delikatnie zmiksować. Przesianą mąkę dodać do masy i bardzo ostrożnie wymieszać (mikserem na najwolniejszych obrotach lub łyżką), uważając by piana nie opadła. Przelać masę do przygotowanej formy o śr. 20 cm. Piec w 180 st. C przez ok. 30 min. Odstawić do wystudzenia.


Krem
  • szklanka śmietany 36%
  • 225 g gorzkiej czekolady (60%)
  • pół szklanki golden syrupu 
Czekoladę posiekać. Śmietanę podgrzać z golden syrupem w garnuszku (nie gotować!) tylko do połączenia składników. Dodać czekoladę, odstawić i poczekać, aż się rozpuści. Wymieszać (można mikserem), ostudzić, schłodzić w lodówce. Zimną masę krótko ubić mikserem, aż będzie puszysta, jaśniejsza i sztywna.


Nasączenie
  • 150 ml kawy
  • 50 ml likieru kawowego (można dodać więcej)
  • 2-3 łyżki cukru
  • łyżeczka ekstraktu czekoladowego
Wszystkie składniki wymieszać


Dodatkowo
  • maliny
  • konfitura malinowa (u mnie domowa)

Przygotowanie całości: Biszkopt przekroić na 3 części. Dolną ułożyć na paterze, nasączyć. Posmarować konfiturą, ułożyć kolejny krążek, nasączyć. Posmarować warstwą kremu, ułożyć maliny. Położyć ostatni biszkoptowy krążek, delikatnie docisnąć i lekko nasączyć. Boki i wierzch udekorować resztą kremu. Na wierzchu ułożyć maliny. Schłodzić w lodówce.


źródło: pomysł własny, krem jak tutaj, biszkopt jak tutaj

środa, 12 września 2012

Galette z nektarynką i borówkami


Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się takiego efektu.
Wzięłam do ręki książkę Nigelli, przekartkowałam, trafiłam na galette. Mówię - 'ot, takie ciastko. Trochę borówek, nektarynka, gotowe ciasto francuskie. Nic specjalnego, ale wszystko akurat zalega. Nawet konfitura morelowa jest otworzona'. Zbieg okoliczności, który przerodził się w jedną z pyszniejszych kompozycji tego sezonu. Miękka nektarynka, fioletowe borówki, gruba warstwa cukru pudru na maślanym, delikatnym, warstwowym spodzie... Och, musicie spróbować! 
Dodatkowo, chciałabym się pochwalić zdolnościami artystycznymi mojej Mamy. Na drugim zdjęciu dość dobrze widać jej szydełkową serwetkę. W domu mam wiele tego typu rzeczy, a także różnych kompozycji, vintage dodatków, oryginalnych zestawów, niespotykanych akcesoriów... Obie mamy na tym punkcie 'fioła', więc wpuszczenie nas do sklepu, oferującego tego typu wyposażenie kończy się nie tylko przyniesieniem do domu kolejnych, ale też zmianą wystroju (i wypadającą z szafek zastawą kuchenną... Chociaż ostatnio dużej części się pozbyłyśmy, sprawiając radość innym) :-)


Składniki
  • 1 paczka (ok. 375 g) gotowego rozwałkowanego ciasta francuskiego, rozmrożonego
  • 2 łyżki niskosłodzonej konfitury albo dżemu morelowego
  • 2 łyżki gęstej tłustej śmietany
  • 1 nektarynka, pokrojona na 16 cząstek
  • 125 g borówek amerykańskich
  • 2 łyżeczki cukru Demerara
Piekarnik rozgrzać do 220 stopni. Ciasto rozłożyć na wyłożonej papierem do pieczenia blasze. Konfiturę albo dżem wymieszać ze śmietaną i posmarować ciasto, zostawiając ok. 1-2 cm wolnego miejsca z brzegu. Ułożyć owoce na cieście, posypać cukrem* i piec 15 minut. Po upieczeniu Pokroić na kawałki i podawać. Najlepiej smakuje ciepłe :-)


* nie sypałam, po zrobieniu zdjęć oprószyłam cukrem pudrem


źródło: Nigella ekspresowo

środa, 11 lipca 2012

Tarta Bakewell


Sezon rabarbarowy za nami, truskawkowy również, zaczęły się jagody, brzoskwinie, wiśnie i czereśnie, mamy też poziomki, pierwsze jeżyny, porzeczki i maliny... A ja z zapasami w zamrażalniku. Mnóstwo malin i właśnie porzeczek. I o ile z malinami sobie radzę i przemycam je w drożdżowych ciastach, o tyle porzeczki stanowią większy problem (co nie zmienia faktu, że właśnie wpadłam na pomysł ich "utylizacji"). Wracając do tarty... Mogę powiedzieć jedno. Jeśli pójdę do nieba to będą tam serwować takie desery. Tego smaku nie da się opisać słowami, po prostu nie! Trzeba spróbować. Genialny przepis Nigelli, u mnie wzbogacony w migdałową kruszonkę (ciasto miało być dość dostojne, bo próbowali je także goście rodziców).


Składniki
Spód
  • 225 g mąki pszennej
  • 60 g cukru pudru
  • szczypta soli
  • 225 g miękkiego niesolonego masła

Wypełnienie
  • 150 g miękkiego niesolonego masła
  • 4 jajka
  • 150 g miałkiego cukru
  • 150 g mielonych migdałów bez skórek
  • 250 g dżemu malinowego bez pestek
  • 250 g świeżych malin
  • 50 g płatków migdałowych
Rozgrzać piekarnik do 180 st. C. Blachę o wym. 30x20x5 cm (użyłam mniejszej, dlatego moja tarta jest wysoka) wyłożyć folią aluminiową i natłuścić. Wymieszać wszystkie składniki spodu (mąkę, cukier puder, sól i masło) w malakserze, aż powstanie zwarte ciasto. Wyłożyć nim blaszkę, dociskając do dna. Podpiec przez 20 min i odstawić w foremce do przestygnięcia na 5 min.
Podczas pieczenia ciasta roztopić resztę masła (150 g) i odstawić do przestudzenia. Jajka połączyć z cukrem i migdałami w malakserze, aż powstanie jednolita pasta. Delikatnym strumieniem dodawać masło, cały czas przy włączonym malakserze, mieszając, aż masa będzie jednolita. Dżem rozmieszać trzepaczką w miseczce, aby łatwiej było go rozsmarować. Rozłożyć na cieście, ułożyć maliny. Masę migdałową wylać na ciasto. Posypać płatkami migdałowymi. Piec 35-45 min. Wystudzić przed pokrojeniem.


środa, 6 czerwca 2012

Kruche serduszka z konfiturą




Słodkie, maślane maleństwa :-) Przyznaję, trochę trzeba się nagimnastykować, żeby wszystko ładnie wyciąć, równo złożyć, upiec na jednolity kolor (co mnie się nie udało) i potem wypełnić malutkie otworki konfiturą, ale efekt jest tego wart! Smakują jak ciasteczka z najlepszej kawiarni. Wystarczy użyć dobrego jakościowo masła (tak wiem, powtarzam się, ale to naprawdę istotne!), wiejskich żółtek, bardzo dobrze zmielonego cukru pudru i ulubionej konfitury. To wbrew pozorom niewiele, a smak niezapomniany. Rozeszły się jak świeże bułeczki ;-) Przepis bodajże z jakiejś gazety, znaleziony w moim zeszycie z przepisami z 5 klasy podstawówki.


Składniki (2 blachy złożonych ciastek)
  • 300 g mąki
  • 200 g masła
  • 100 g cukru pudru
  • 2 żółtka
  • szczypta soli
  • roztrzepane białko do smarowania
  • konfitura do wypełnienia (u mnie agrestowa)
Masło rozetrzeć z mąką. Dodać cukier i sól, wymieszać. Dodać żółtka, zagnieść ciasto. Zawinąć w folię i schłodzić w lodówce (min. 30 minut). Cienko rozwałkować, podsypując delikatnie mąką. Wycinać serduszka, w połowie wyciąć mniejszą foremką dziurki. Składać ciasteczka - jedną stronę ciastek z dziurką smarować białkiem, kłaść na pełnych ciasteczkach. Piec ok. 12 min. w temp. 200 st. C. Po wystudzeniu do każdej dziurki włożyć ulubioną konfiturę.





LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...